Niccolo Machiavelli, Książę

Niccolo Machiavelli i jego Książę: Czy poradnik dla włoskich władców sprzed ponad 450 lat opisuje dzisiejszy świat i cyberświat? 

Zaczynam nowy cykl na blogu! Na początek „Książę” Niccoli Machiavellego. Książka, której przypisano łatkę brutalnej i cynicznej, a która w rzeczywistości jest po prostu bezlitośnie realistyczna. I, której nie mogło zabraknąć na zajęciach z teorii bezpieczeństwa, ani tutaj.

Zapraszam Was do świata Włoch z XVI i spotkania z Niccolo Machiavellim – człowiekiem, który o władzy wiedział wszystko.

Czy Niccolo Machiavelli, pisząc Księcia w XVI wieku, mógł przewidzieć dzisiaj? Opisać jak funkcjonuje współczesna polityka, biznes, a nawet relacje międzyludzkie? Choć… co do polityki to raczej będziemy zgodni – mało się zmieniło. Ale stosowanie się do rad Niccolo w życiu prywatnym i zawodowym, jest już ciekawszym wątkiem do przemyślenia.

Miękkie serce czy spokój?

Machiavelli nie pisał o tym, jak świat powinien wyglądać i nie opisywał idealnego, utopijnego społeczeństwa oraz władcy. Pisał o tym, jak jest. Wydaje mi się, że dlatego jego diagnozy i rady są nadal aktualne i możliwe do zastosowania również w biznesie i życiu prywatnym.

I jeszcze ten odwieczny dylemat – mieć miękkie serce i twardy tyłek czy mieć twarde serce i… święty spokój? Machiavelli nie daje tu prostej rady. Pisze to, co wielokrotnie powtarzano mi na studiach – przyjaciele są zmienni, liczą się tylko żywotne interesy narodowe. Niccolo przekłada to na równie metafizyczny i brutalnie szczery wniosek  – wybierz szacunek oparty na konsekwencji i sile, bo miłość ludzi bywa zmienna, a interesowność stała.

Niezwykle fascynującym wątkiem w Księciu jest podejście autora do siły zbrojnej, powszechnego obowiązku obrony i armii prywatnych w kontekście do współczesnego biznesu i bezpieczeństwa informacji.

 

Machiavelli był gorącym zwolennikiem armii narodowej (obywatelskiej). Twierdził, że władca jest bezpieczny tylko wtedy, gdy bronią go ludzie walczący za własny dom i ojczyznę, a nie za pieniądze. I tu zastanawiam się czy można nazwać Niccolo praojcem koncepcji masowej armii narodowej z epoki napoleońskiej. Bo obie są bardzo do siebie zbliżone. A można pokusić się o stwierdzenie, że Napoleon rozwinął koncepcję Niccolo Machiavellego.

„Jeśli kto opiera swe państwo na wojskach najemnych, nie będzie stał nigdy pewnie ani bezpiecznie [...], gdyż nie mają one innej miłości ani innej przyczyny, która by je trzymała w polu, jak ta odrobina żołdu”

Armii narodowej ostro przeciwstawił koncepcje wojska najemne i posiłkowe, nazywając je bezużytecznymi i niebezpiecznymi: „Są niezgodne, ambitne, niekarne, niewierne(...) bez bojaźni Bożej, bez wiary wobec ludzi”. Wynajęty żołnierz walczy dla żołdu – gdy pojawia się realne zagrożenie, po prostu ucieka lub zmienia stronę.

A teraz przeczytaj jeszcze raz ten akapit tylko w miejsce „wojska najemne i posiłkowe” wstaw „prywatne organizacje militarne”. Już gdzieś o tym czytałeś albo było w telewizji? Blackwater, Grupa Wagnera czy pozapaństwowi aktorzy stosunków międzynarodowych… Jeżeli chcesz pogłębić ten temat albo po prostu zainteresował Cię, przeczytaj książkę P.W. Singera pt. „Wojna jako usługa” (tak, też będzie opisana na blogu).

A teraz zmień na „wojska najemne i posiłkowe” na „ślepy outsourcing kluczowych kompetencji” i zastanów się jak to wpływa na Ciebie, czy dostępne informacje o Tobie czy Twoją firmę (również Twoją markę osobistą).

Wniosek nr 1: lojalność kończy się tam, gdzie kończy się kontrakt lub zaczyna zbyt duże ryzyko albo druga strona zapłaci więcej.

Wniosek nr 2: Zależność od zewnętrznych, "najemnych" zasobów bez budowania własnych, lojalnych kompetencji wewnątrz organizacji zawsze tworzą punkty krytyczne dla zapewnienia działalności, a nawet przetrwania organizacji.

Czy też czujesz podskórnie, że to można odnieść również do ochrony informacji oraz koncepcji neokolonializu (w kontekście gospodarczego i technologicznego uzależnienia)?